Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 czerwca 2022

Na święty Janek zbieraj rumianek

    Dawniej uważano, że kwiat, a właściwie koszyczek rumianku zebrany w dzień św. Jana ma niezwykłą moc, stąd tytułowe porzekadło. A że 24 czerwca przypada w najbliższy piątek, kto ma ochotę pospacerować po ugorach, pastwiskach, łąkach ( przydroży nie polecam ), to może sobie nazbierać i ususzyć. Łatwo go poznać po silnym zapachu oraz po stożkowatym wewnątrz pustym dnie kwiatowego koszyczka. W przyszłości można sobie posiać w ogrodzie i wtedy wiadomo, co jest co, w ostateczności - kupić. 

   Rumianek pospolity, to jedna z najstarszych i chyba jedna z lepiej poznanych roślin leczniczych. Wiemy, że posiada właściwości rozkurczowe, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwbólowe, odkażające, napotne, wspomagające trawienie, wiatropędne, przeciwgrzybicze, uspokajające. Przy tym zalicza się do ziół dość bezpiecznych, choć zdarzają się ( niezwykle rzadko ) osoby nań uczulone. Kiedyś słaby napar podawano nawet małym dzieciom przy niestrawnościach, kolce, czy bolesnym ząbkowaniu i obowiązkowo osobom starszym. Z kwiatków można przygotować smaczną herbatkę  i popijać w przypadku niestrawności, wzdęć, zgagi, chorobie wrzodowej, chorej wątrobie, zapaleniu dróg moczowych, przeziębieniach ( szczególnie w połączeniu z czarnym bzem ), bolesnym miesiączkowaniu, stresie i bezsenności.

    Zewnętrznie stosuje się do przemywania trudno gojących się ran, skóry w stanach zapalnych, przy wypryskach, czyrakach, do przemywania oczu przy zapaleniu spojówek, płukania jamy ustnej i gardła. 

   Rumianek znalazł również szerokie zastosowanie w kosmetyce: mydła, szampony, kremy... 

   Warto też wiedzieć, że rumianek jest niezwykle ceniony w ogrodnictwie. Siany w towarzystwie ziemniaków, warzyw kapustnych, cebulowych, selerów, wzmacnia ich odporność, a także poprawia smak. Preparaty z tym ziołem stosuje się profilaktycznie przeciw szkodnikom ( np. mszyce, przędziorki ),  w celu wzmocnienia roślin oraz zaprawia dla przyspieszenia kiełkowania. Rumianek dodany do masy kompostowej przyspiesza jej rozkład. 

Kilka konkretnych zastosowań rumianku przypomnę w następnym wpisie.

poniedziałek, 30 maja 2022

O obowiązkach ogrodnika i o werbenie co nieco

   Do ogarnięcia było ( zdjęcie z wczesnej wiosny ): 

- 4 rzędy malin, a w tzw. międzyrzędziach warzywa ( motyczka zamiast chemii ),


- przetwórstwo ( zielarskie ),

- przywracanie życia roślinom ledwo żywym po zimowaniu w trudnych warunkach. 

   Z przechowywanych w domu najbardziej wymagająca okazałą się lippia czyli werbena cytrynowa. Lubię bardzo tę roślinę nie ze względu na urodę, bo ta nie jest jakaś szczególna, ale bardziej dla zapachu i przydatnych właściwości. Lubi słońce i ciepło, więc biegam z nią w dzień na dwór, nocą zabieram do domu, a że wiosna zimna, owa karuzela trwa długo. A i tak nie wygląda najlepiej, póki co. Obfocę ją, kiedy będzie w lepszej kondycji, teraz tylko prezentacja słowna. 

   W sklepach ogrodniczych nie spotkałam nasion werbeny ( to było kilka lat temu ), natomiast sadzonki na bazarach już były, więc zakupiłam sobie. Roślina nie jest trudna w uprawie ale nie należy do mrozoodpornych, a to stanowi pewien problem. U mnie zimuje w nieogrzewanym ale dość ciemnym pomieszczeniu, wiosny dożywa więc w wyraźnie kiepskiej kondycji, za to w cieple i słońcu szybko się regeneruje. Zwykle ok. 20 maja ( jeśli wiosna piękna )wędruje na balkon, gdzie jako roślina pachnąca ma chronić przed komarami, zaś jesienią powrót do domu. Podobno w zachodniej Polsce można ją przyciąć, okryć i przeżyje w gruncie, ja na wschodzie nawet nie próbowałam. 

   Listki werbeny wykorzystuję w sposób najprostszy, jak się da. Robię napar i piję jako herbatkę, bądź dolewam do kąpieli dla poprawienia urody ( podobno redukuje zmarszczki ), bądź też czynię z listków zakładki do książek dla przepędzenia moli. Niestety, zmarszczki nie znikły ( ale kąpiel pachnie ), moli nie ma ( zasługa rośliny czy częstego sprzątania? ), a na balkonie latem dużo roślin, więc nie wiem, której się komary najbardziej boją. 

   A tak poważnie : w fachowej literaturze znalazłam notkę, że lippia może nas wspierać w profilaktyce przeciwnowotworowej, a to jest dla mnie dość istotne. Pewien francuski znawca ziół ( Maurice Messegue ) łączył liście werbeny z kwiatami lipy, rumianku i mięty pieprzowej, tworząc w ten sposób tzw. herbatkę szczęścia. Niestety, nie wiem, czy miał rację. Składniki niewyszukane, wydają się w użyciu bezpieczne, kiedyś wypróbuję. Ponieważ dzisiejszy zapis staje się zbyt długi, pozostałe informacje podam w sposób skrócony.

  Poza wymienionymi już właściwościami werbena: relaksuje, odpręża, uspokaja, działą antydepresyjnie; łagodzi ból głowy, ułatwia zasypianie; poprawi samopoczucie przeziębionych, skutecznie walczy z drobnoustrojami, podobno hamuje rozwój bakterii gronkowca złocistego i tych z gatunku Helikocobacter, korzystnie wpływa na stan skóry, a przygotowane z niej płukanki ust odświeżają oddech. Podsumowując: stosowana wewnętrznie poprawia pracę wielu organów, a zewnętrznie - dba o naszą urodę. 

   Wiem,że możliwości wykorzystania tej rośliny kuchni jest znacznie więcej. Ktoś aromatyzuje nią desery, octy, marynaty,oleje,ktoś dodaje do konfitur, nawet do dań rybnych. Kto poszukuje ciekawych smaków, może próbować. Ważne, by nie pomylić werbeny cytrynowej z werbeną pospolitą; ta druga ma gorzki smak i nie wydziela cytrynowego zapachu


wtorek, 11 stycznia 2022

Warzywa zimowe, czyli pora na pora

    Minęły święta: stosowne wizyty przyjęte, rewizyty złożone, ostatni goście wyjechali, pozostało tylko przyjąć księdza z wizytą duszpasterską, rozebrać choinkę i, jak mówiła pani Dulska, można ''znowu zacząć żyć po bożemu''. Kocham ten leniwy, niemalże wolny od obowiązków czas, kiedy bez wyrzutów sumienia i po zaległe lektury można sięgnąć, i do bloga wrócić, a nawet jakieś ogrodnicze programy obejrzeć. A teraz do meritum...

   Por najczęściej traktowany jest tylko jako dodatek do zup. Tymczasem warto częściej sięgać po to warzywo i spożywać go w większych ilościach, o ile nie mamy chorej wątroby, bądź jakichś szczególnych dolegliwości układu trawiennego.  Przy tym zawiera szczawiany, zatem ostrzeżenie dla osób podatnych na kamienie nerkowe. Dietetycy mówią nawet o szklance dziennie ( ale niekoniecznie surowy ), bo to minerały ( wapń, magnez, żelazo, fosfor, cynk), witaminy ( choć tych nie ma ich zbyt dużo ) oraz inne właściwości prozdrowotne dostajemy w pakiecie. 

   Możliwości wykorzystania tego warzywa w kuchni jest całkiem dużo. Pasuje do sałatek, jajek, zapiekanek, ryb lub co komu przyjdzie do głowy. Mnie najbardziej smakuje w zapiekankach, jajecznicy bądź w surówce z jabłkiem i marchewką. Szczególnie osoby starsze powinny spożywać go więcej. Przecież jest dostępny cały rok, nie kosztuje fortuny ( choć dla nas emerytów trzy zł to też wydatek), za to wspomaga układ krwionośny, obniża ciśnienie, czyli działa przeciwmiażdżycowo, chroni serce, zapobiega udarom, wymiata szkodliwe wolne rodniki z organizmu, korzystnie wpływa na układ nerwowy, ma działanie alkalizujące. Powinny go też jeść osoby zagrożone zakrzepicą, artretycy, z chorobami przewodu moczowego, anemicy, oraz chcący schudnąć - z uwagi na dużą zawartość błonnika i mało kalorii w tym warzywie. Mówi się też o właściwościach antyrakowych pora, zwłaszcza jeśli chodzi o żołądek i jelita ale póki co nie znam wyników badań w tej materii. 

   Pani J. Górnicka pisze o tym warzywie jako odtrutce po zatruciu np. grzybami, spalinami samochodowymi czy alkoholem ( trzeba zjeść bulion przygotowany na porze ), afrodyzjaku dla mężczyzn ( znów zupa się kłania ), a także w postaci syropu jako współleku na koklusz dla dzieci. 

   W kosmetyce por też okazuje się przydatny. 

   1. Można przemywać twarz porowym mlekiem ( drobno pokrojony por wymieszać z mlekiem, odstawić na kilka godzin, przemywać krostki i zaczerwienienia ). 

   2. Zmiksowany z odrobiną wody por wetrzeć we włosy, owinąć głowę ręcznikiem, potrzymać z godzinę, umyć - wzmocnimy cebulki włosowe. 

   3. Robić okłady na brodawki i odciski ( pomaga je usunąć) oraz na miejsca ukąszeń owadów ( łagodzi ból, zmniejsza zaczerwienienia ). 

   Muszę przyznać, że w tym sezonie trochę tego porowego dobra zmarnowałam, a właściwie nie ja, a miniarka porówka, która jakoś wie, gdzie znajdują się grządki bez oprysków. No ale to nauczka dla mnie na przyszłość. 

   Kończąc, życzę wszystkim szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń, a nade wszystko wytrwałości w trosce o własne zdrowie; bo kto o nie zadba lepiej niż my sami? Wszystkiego dobrego na ten Nowy Rok!