Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 stycznia 2023

Gałązki brzozy

    Zielarze zgodnie twierdzą, że już samo przebywanie w pobliżu brzozy korzystnie wpływa na człowieka, a do tego każdą jej część można wykorzystać leczniczo: pączki, listki, korę, a nawet guzowate narośla. Z racji pory roku skupię się na gałązkach... 

   Okazuje się, że na przestrzeni lat były one wykorzystywane w różny sposób. Podobno porządne wiedźmy tylko na brzozowych miotłach latały. Już nie podobno, a na pewno w przedodkurzaczowych czasach gospodynie korzystały ze zmiotek zrobionych z brzozowych witek. Niektórzy z takich gałązek robili wianki i wieszali na drzwiach wejściowych, by chroniły przed chorobami, burzami, a nawet nieżyczliwością ludzką. Jednym z ciekawszych zwyczajów było  ( i jest ciągle ) obrywanie gałązek z brzózek umieszczanych dla ozdoby przy ołtarzach Bożego Ciała. Trzymano je potem rok w domu w celu ochrony przed chorobami, nieszczęściami i złem wszelkim, a następnie po prostu palono. Wierzyć, nie wierzyć ale ściąć kilka gałązek ( z rocznych przyrostów ) i przynieść do domu warto. Można je postawić w wazonie obok telewizora czy komputera, by zmniejszyć ilość niekorzystnego promieniowania, można też ów wazon postawić w sypialni obok łóżka w podobnym celu. Kto śpi słabo, cierpi na bóle głowy, reumatyzm itd. powinien spać  tydzień lub dwa na gałązkach z brzozy, wówczas sen staje się mocniejszy, a choroby łagodnieją.

   Gałązki brzozy można też wykorzystać w sposób bardziej konkretny. Od grudnia do wiosny roczne przyrosty ( koniecznie z dużą ilością pączków ) zebrać, pociąć na kawałki i przygotować zimową  herbatkę. 1 łyżkę świeżego lub suszonego materiału zalać zimną wodą, podgrzać do zagotowania, gotować 5 minut pod przykryciem. Następnie zostawić do naciągnięcia na ok. 20 minut. Wypić w czterech porcjach w ciągu dnia. Taki napój dezynfekuje, oczyszcza organizm z toksyn, reguluje przemianę materii, działa przeciwzapalnie, napotnie, moczopędnie,uspokajająco i zmniejsza obrzęki. Zewnętrznie odwar można wykorzystać do leczenia wyprysków i różnych chorób skórnych.

niedziela, 19 czerwca 2022

Na święty Janek zbieraj rumianek

    Dawniej uważano, że kwiat, a właściwie koszyczek rumianku zebrany w dzień św. Jana ma niezwykłą moc, stąd tytułowe porzekadło. A że 24 czerwca przypada w najbliższy piątek, kto ma ochotę pospacerować po ugorach, pastwiskach, łąkach ( przydroży nie polecam ), to może sobie nazbierać i ususzyć. Łatwo go poznać po silnym zapachu oraz po stożkowatym wewnątrz pustym dnie kwiatowego koszyczka. W przyszłości można sobie posiać w ogrodzie i wtedy wiadomo, co jest co, w ostateczności - kupić. 

   Rumianek pospolity, to jedna z najstarszych i chyba jedna z lepiej poznanych roślin leczniczych. Wiemy, że posiada właściwości rozkurczowe, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwbólowe, odkażające, napotne, wspomagające trawienie, wiatropędne, przeciwgrzybicze, uspokajające. Przy tym zalicza się do ziół dość bezpiecznych, choć zdarzają się ( niezwykle rzadko ) osoby nań uczulone. Kiedyś słaby napar podawano nawet małym dzieciom przy niestrawnościach, kolce, czy bolesnym ząbkowaniu i obowiązkowo osobom starszym. Z kwiatków można przygotować smaczną herbatkę  i popijać w przypadku niestrawności, wzdęć, zgagi, chorobie wrzodowej, chorej wątrobie, zapaleniu dróg moczowych, przeziębieniach ( szczególnie w połączeniu z czarnym bzem ), bolesnym miesiączkowaniu, stresie i bezsenności.

    Zewnętrznie stosuje się do przemywania trudno gojących się ran, skóry w stanach zapalnych, przy wypryskach, czyrakach, do przemywania oczu przy zapaleniu spojówek, płukania jamy ustnej i gardła. 

   Rumianek znalazł również szerokie zastosowanie w kosmetyce: mydła, szampony, kremy... 

   Warto też wiedzieć, że rumianek jest niezwykle ceniony w ogrodnictwie. Siany w towarzystwie ziemniaków, warzyw kapustnych, cebulowych, selerów, wzmacnia ich odporność, a także poprawia smak. Preparaty z tym ziołem stosuje się profilaktycznie przeciw szkodnikom ( np. mszyce, przędziorki ),  w celu wzmocnienia roślin oraz zaprawia dla przyspieszenia kiełkowania. Rumianek dodany do masy kompostowej przyspiesza jej rozkład. 

Kilka konkretnych zastosowań rumianku przypomnę w następnym wpisie.

poniedziałek, 30 maja 2022

O obowiązkach ogrodnika i o werbenie co nieco

   Do ogarnięcia było ( zdjęcie z wczesnej wiosny ): 

- 4 rzędy malin, a w tzw. międzyrzędziach warzywa ( motyczka zamiast chemii ),


- przetwórstwo ( zielarskie ),

- przywracanie życia roślinom ledwo żywym po zimowaniu w trudnych warunkach. 

   Z przechowywanych w domu najbardziej wymagająca okazałą się lippia czyli werbena cytrynowa. Lubię bardzo tę roślinę nie ze względu na urodę, bo ta nie jest jakaś szczególna, ale bardziej dla zapachu i przydatnych właściwości. Lubi słońce i ciepło, więc biegam z nią w dzień na dwór, nocą zabieram do domu, a że wiosna zimna, owa karuzela trwa długo. A i tak nie wygląda najlepiej, póki co. Obfocę ją, kiedy będzie w lepszej kondycji, teraz tylko prezentacja słowna. 

   W sklepach ogrodniczych nie spotkałam nasion werbeny ( to było kilka lat temu ), natomiast sadzonki na bazarach już były, więc zakupiłam sobie. Roślina nie jest trudna w uprawie ale nie należy do mrozoodpornych, a to stanowi pewien problem. U mnie zimuje w nieogrzewanym ale dość ciemnym pomieszczeniu, wiosny dożywa więc w wyraźnie kiepskiej kondycji, za to w cieple i słońcu szybko się regeneruje. Zwykle ok. 20 maja ( jeśli wiosna piękna )wędruje na balkon, gdzie jako roślina pachnąca ma chronić przed komarami, zaś jesienią powrót do domu. Podobno w zachodniej Polsce można ją przyciąć, okryć i przeżyje w gruncie, ja na wschodzie nawet nie próbowałam. 

   Listki werbeny wykorzystuję w sposób najprostszy, jak się da. Robię napar i piję jako herbatkę, bądź dolewam do kąpieli dla poprawienia urody ( podobno redukuje zmarszczki ), bądź też czynię z listków zakładki do książek dla przepędzenia moli. Niestety, zmarszczki nie znikły ( ale kąpiel pachnie ), moli nie ma ( zasługa rośliny czy częstego sprzątania? ), a na balkonie latem dużo roślin, więc nie wiem, której się komary najbardziej boją. 

   A tak poważnie : w fachowej literaturze znalazłam notkę, że lippia może nas wspierać w profilaktyce przeciwnowotworowej, a to jest dla mnie dość istotne. Pewien francuski znawca ziół ( Maurice Messegue ) łączył liście werbeny z kwiatami lipy, rumianku i mięty pieprzowej, tworząc w ten sposób tzw. herbatkę szczęścia. Niestety, nie wiem, czy miał rację. Składniki niewyszukane, wydają się w użyciu bezpieczne, kiedyś wypróbuję. Ponieważ dzisiejszy zapis staje się zbyt długi, pozostałe informacje podam w sposób skrócony.

  Poza wymienionymi już właściwościami werbena: relaksuje, odpręża, uspokaja, działą antydepresyjnie; łagodzi ból głowy, ułatwia zasypianie; poprawi samopoczucie przeziębionych, skutecznie walczy z drobnoustrojami, podobno hamuje rozwój bakterii gronkowca złocistego i tych z gatunku Helikocobacter, korzystnie wpływa na stan skóry, a przygotowane z niej płukanki ust odświeżają oddech. Podsumowując: stosowana wewnętrznie poprawia pracę wielu organów, a zewnętrznie - dba o naszą urodę. 

   Wiem,że możliwości wykorzystania tej rośliny kuchni jest znacznie więcej. Ktoś aromatyzuje nią desery, octy, marynaty,oleje,ktoś dodaje do konfitur, nawet do dań rybnych. Kto poszukuje ciekawych smaków, może próbować. Ważne, by nie pomylić werbeny cytrynowej z werbeną pospolitą; ta druga ma gorzki smak i nie wydziela cytrynowego zapachu


wtorek, 8 lutego 2022

***

    Zamknięcie wszystkich informacji o roślinie ( owocu, warzywie ) w jednym poście czyniłoby ów zapis zbyt długim a przez to nużącym. W związku z powyższym wybieram to, co moim zdaniem najistotniejsze, resztę pozostawiam dociekliwości i roztropności Szanownych Tuzaglądających. Warto więc skorzystać jeszcze przynajmniej z jednego źródła, by doczytać, uzupełnić, potwierdzić, nabyć pewności. W końcu chodzi o nasze zdrowie. 

   A teraz o pietruszce - krótkie uzupełnienie: 

Koktajle warzywne z pietruszką nie tylko wspaniale oczyszczają organizm z toksyn, działają moczopędnie ale też dobroczynnie działają na wzrok, słuch, zęby, dziąsła a nawet uszczelniają naczynia krwionośne. Herbatka z natki wspomaga nas w walce z przeziębieniem, a przestudzoną warto przemywać zmęczone oczy. Surową z kolei warto podjadać, bogatym składem wspiera nasz organizm w różnych okolicznościach, choćby w przypadkach tzw. syndromu dnia następnego ( co w karnawale może być istotne ). 

Podobno naukowcy są zdania, że brak bądź niedobór fosforu pochodzenia roślinnego sprzyja powstawaniu cellulitu. Jeśli to prawda, z opresji uratuje nas pietruszka, jest wystarczająco bogata w ten pierwiastek. Ba, przy okazji nawet humor może nam poprawić dzięki zawartości kwasu foliowego, bez którego nastrój człowieka kiepścieje. 

   Jak widać, pietruszka nie tylko świetnie smakuje, ale swymi właściwościami odżywczo-leczniczymi wspiera nasze zdrowie. 

 

Uwaga: zamieszczane tu notatki są moje i dla mnie. Chcesz? Korzystaj ale tylko i wyłącznie czynisz to na własną odpowiedzialność.

wtorek, 1 lutego 2022

Pietruszka - kto jej nie zna?

    Kuchenna klasyka, wiadomo, zupa, rosół czy sos bez niej obyć się nie mogą, a jeszcze koktajle, pesto, surówki, a nawet frytki - wszyscy to znamy. Z grubsza rzecz biorąc wiemy też, że trzeba jeść, bo żelazo, bo wit C, A, E oraz mnóstwo innych witamin i minerałów korzystnych dla zdrowia. Więc czemu o niej piszę? Bo pietruszce ode mnie należy się osobny wpis.  

   Kiedy swego czasu powaliło mnie choróbsko ( z tych długich i ciężkich ), a potem zgodnie z zaleceniem lekarza specjalisty swoje dołożył Gemzar, natka pietruszki przywracała mnie do świata żywych. Oczywiście chory żołądek nie przyjmował żadnego stałego pokarmu, jedynie picie w niewielkich ilościach tolerował. Wówczas za radą koleżanki gotowałam garść natki pietruszki w dwóch szklankach wody przez 2-3 minuty, wywar studziłam a potem, dolewając nieco letniej wody, popijałąm ów płyn cały dzień niewielkimi łykami. Przetrwałam najgorsze. Następnie ( byłam oczywiście stale pod opieką lekarza ) ktoś podarował mi książkę "Antyrak", przeczytałam i uwierzyłam w moc ziół, zdrowego żywienia i zdrowego trybu życia w ogóle.Trwam w tej wierze do dziś, choć już nie tak ortodoksyjnie, jak kiedyś. 

   A wracając do pietruszki... Jest łatwo dostępna, można ją kupić w markecie, bądź wyhodować na okiennym parapecie i mieć witaral za grosze. Listki można zażywać codziennie, szczególnie teraz, gdy witamin tak mało: na anemię, na budowanie odporności, na dobre trawienie ( wątroba, trzustka i te sprawy), dla oczyszczenia organizmu z toksyn, a przy okazji nerek i pęcherza. Łagodzi też bóle menstruacyjne dzięki właściwościom rozkurczającym mięśnie, ale z tego właśnie powodu nie mogą jej nadużywać małe dzieci ani kobiety ciężarne, a już na pewno nie używać olejku z nasion. 

Pietruszka doskonale nadaje się do usuwania nieprzyjemnych zapachów : można ją żuć np. po zjedzeniu czosnku, można też nacierać przygotowaną do pieczenia tuszkę kurczaka czy kaczki - wchłonie zapach wnętrzności. 

   I jeszcze kosmetyki: 

Posiekany pęczek pietruszki zalać letnią przegotowaną lub mineralną wodą, zimną wstawić do lodówki na dobę. potem odcedzić i stosować jako tonik, lub popijać ale wtedy przedtem rozcieńczyć wodą mineralną, dodać plaster cytryny i łyżeczkę miodu. 

Garść natki zalać szklanką wrzącej wody, zaparzać pod przykryciem, zostawić na 15-20 minut, przestudzić, moczyć waciki i przykładać na opuchnięte powieki. 

   A na koniec ciekawostka: Podobno kiedyś mawiano, że pietruszka dodawała mężczyznom wigoru, a kobiety mogła wpędzić do grobu ( pamiętajcie młode kobiety), dlatego musiała pojechać do Rzymu, by dostać pozwolenie na kiełkowanie, co trwało prawie 6 tygodni. 

Do dziś ogrodnikom tak długo każe na siebie czekać

wtorek, 11 stycznia 2022

Warzywa zimowe, czyli pora na pora

    Minęły święta: stosowne wizyty przyjęte, rewizyty złożone, ostatni goście wyjechali, pozostało tylko przyjąć księdza z wizytą duszpasterską, rozebrać choinkę i, jak mówiła pani Dulska, można ''znowu zacząć żyć po bożemu''. Kocham ten leniwy, niemalże wolny od obowiązków czas, kiedy bez wyrzutów sumienia i po zaległe lektury można sięgnąć, i do bloga wrócić, a nawet jakieś ogrodnicze programy obejrzeć. A teraz do meritum...

   Por najczęściej traktowany jest tylko jako dodatek do zup. Tymczasem warto częściej sięgać po to warzywo i spożywać go w większych ilościach, o ile nie mamy chorej wątroby, bądź jakichś szczególnych dolegliwości układu trawiennego.  Przy tym zawiera szczawiany, zatem ostrzeżenie dla osób podatnych na kamienie nerkowe. Dietetycy mówią nawet o szklance dziennie ( ale niekoniecznie surowy ), bo to minerały ( wapń, magnez, żelazo, fosfor, cynk), witaminy ( choć tych nie ma ich zbyt dużo ) oraz inne właściwości prozdrowotne dostajemy w pakiecie. 

   Możliwości wykorzystania tego warzywa w kuchni jest całkiem dużo. Pasuje do sałatek, jajek, zapiekanek, ryb lub co komu przyjdzie do głowy. Mnie najbardziej smakuje w zapiekankach, jajecznicy bądź w surówce z jabłkiem i marchewką. Szczególnie osoby starsze powinny spożywać go więcej. Przecież jest dostępny cały rok, nie kosztuje fortuny ( choć dla nas emerytów trzy zł to też wydatek), za to wspomaga układ krwionośny, obniża ciśnienie, czyli działa przeciwmiażdżycowo, chroni serce, zapobiega udarom, wymiata szkodliwe wolne rodniki z organizmu, korzystnie wpływa na układ nerwowy, ma działanie alkalizujące. Powinny go też jeść osoby zagrożone zakrzepicą, artretycy, z chorobami przewodu moczowego, anemicy, oraz chcący schudnąć - z uwagi na dużą zawartość błonnika i mało kalorii w tym warzywie. Mówi się też o właściwościach antyrakowych pora, zwłaszcza jeśli chodzi o żołądek i jelita ale póki co nie znam wyników badań w tej materii. 

   Pani J. Górnicka pisze o tym warzywie jako odtrutce po zatruciu np. grzybami, spalinami samochodowymi czy alkoholem ( trzeba zjeść bulion przygotowany na porze ), afrodyzjaku dla mężczyzn ( znów zupa się kłania ), a także w postaci syropu jako współleku na koklusz dla dzieci. 

   W kosmetyce por też okazuje się przydatny. 

   1. Można przemywać twarz porowym mlekiem ( drobno pokrojony por wymieszać z mlekiem, odstawić na kilka godzin, przemywać krostki i zaczerwienienia ). 

   2. Zmiksowany z odrobiną wody por wetrzeć we włosy, owinąć głowę ręcznikiem, potrzymać z godzinę, umyć - wzmocnimy cebulki włosowe. 

   3. Robić okłady na brodawki i odciski ( pomaga je usunąć) oraz na miejsca ukąszeń owadów ( łagodzi ból, zmniejsza zaczerwienienia ). 

   Muszę przyznać, że w tym sezonie trochę tego porowego dobra zmarnowałam, a właściwie nie ja, a miniarka porówka, która jakoś wie, gdzie znajdują się grządki bez oprysków. No ale to nauczka dla mnie na przyszłość. 

   Kończąc, życzę wszystkim szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń, a nade wszystko wytrwałości w trosce o własne zdrowie; bo kto o nie zadba lepiej niż my sami? Wszystkiego dobrego na ten Nowy Rok!

wtorek, 7 grudnia 2021

Owoce dzikie - jarzębina

    Podobno Pan Bóg stworzył jarzębinę (jarząb pospolity) dla przyozdobienia świata, nakarmienia niczyich, dzikich ptasząt, a także dla pocieszenia pustelników po lasach. No coś w tym jest ( tu uśmiech), bo i urody temu drzewu trudno odmówić, i wartości odżywczych jego owocom też - wit. C, PP, K, wit z grupy B, beta-karoten, minerały, kwasy organiczne, pektyny, flawonoidy...- sporo tego. Śmiało więc można tym owocem wspomagać leczenie anemii. 

   Owoców i kwiatów używano od dawna zarówno w kuchni, jak i domowej medycynie, a nawet kosmetyce. Zapobiegliwe gospodynie przetwarzały je na soki, marmolady, kompoty, nalewki bądź susz. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, iż surowe owoce zawierają kwasy parasorbowe (szkodliwe dla ludzi,dla ptaków - nie), które podczas mrożenia, gotowania czy suszenia ulegają rozkładowi. Dlatego zbieramy je przemarznięte, a i tak warto je jeszcze obgotować lub wysuszyć. Dopiero wtedy mamy do czynienia ze smacznymi (bez goryczki), leczniczymi owocami. 

   Jarzębina wykazuje działanie m. in. przeciwbakteryjne, przeciwzapalne, moczopędne. Czasem stosuje się je przy awitaminozie, w stanach zapalnych nerek, w zaburzeniach krążeniowych i trawiennych. Dla wzmocnienia pracy serca i przeciw sklerozie można pić odwar ( 1 łyżka suchych rozdrobnionych owoców na 1.5 szklanki wody, gotować ok. 20 min.) po pół szklanki 3 razy dziennie. Tymi owocami winni się zainteresować diabetycy, ponieważ nie podwyższają poziomu glukozy we krwi. Ważne też, że pomagają usuwać toksyny z organizmu, a uzupełniając niedobory witaminowe wspierają nas w walce z infekcjami, co w dzisiejszych czasach nie jest bez znaczenia. 

   Jeśli mamy dostęp do świeżych owoców, możemy sporządzić świetną maseczkę dla suchej cery. Jarzębinę rozgnieść dodać troszkę mleka lub śmietanki oraz kilka kropel oliwy, wymieszać, nałożyć na twarz. Zmyć letnią wodą po ok 20 minutach. Dobrze jest więc wybrać się na spacer i w czystym ekologicznie środowisku samodzielnie zebrać trochę owoców jarząbu pospolitego. Można też skorzystać z usług dobrej zielarni. Bo jak się nie ma, co się lubi....

sobota, 9 października 2021

Dopóki kwitnie nasturcja,

dopóki nie ściął jej mróz, zarówno ziele, jak i kwiaty a nawet nasiona można wykorzystywać w kuchni.  

   Nie jest to roślina o jakichś wybitnych właściwościach leczniczych ale bez wątpienia może pozytywnie wpływać na nasze zdrowie, o ile oczywiście zechcemy ją do tego celu wykorzystać. Nasturcja zawiera sporo witaminy C, dawniej więc traktowano ją jako lek przeciwko szkorbutowi. Zawiera też antybiotyczne substancje, dzięki którym działa bakterio-, grzybo-, wirusobójczo. Przy tym reguluje pracę wątroby i woreczka żółciowego, wspiera oczyszczanie organizmu z toksyn. Przed nami jesienne infekcje, a nasturcja korzystnie działa na układ oddechowy, w stanach zapalnych jamy ustnej i gardła, zaś w zapaleniach dróg moczowych i rodnych można przygotować z niej lecznicze nasiadówki. Stosowana zewnętrznie przyśpiesza gojenie się ran,łagodzi podrażnienia skóry, a sok z kwiatów i liści wzmacnia cebulki włosowe i zwalcza łupież. 

   Kiedyś roślina ta uchodziła za pobudzający środek miłosny, miała wzmacniać pożądanie, skłaniać do porzucenia zahamowań... No cóż, nasion nie próbowałam, kwiatów zresztą też, bo nie lubię ukwieconych dań, natomiast młode listki wykorzystuję chętnie do surówek, sałatek, sera lub choćby na kanapkę. Bardzo mi odpowiada ich specyficzny, ostry aromat i smak. Szkoda tylko, że sezon na nie właściwie się kończy, a suszone tracą swe właściwości.


Moja nasturcja otrzymała zbyt dużo kompostu na starcie, stąd też dużo liści, mało kwiatów. Rośliny kwitnące często, wbrew pozorom, nie lubią zbyt żyznej ziemi, wtedy słabiej kwitną.

niedziela, 18 kwietnia 2021

Sałata - warzywo dla każdego

    Istnieje wiele odmian sałat o zbliżonych właściwościach odżywczych. Wpis ten dotyczy przede wszystkim klasycznej sałaty głowiastej, zaś o roszponkach, cykoriach, portulakach i ich dzikich kuzynach może innym razem.  

   Zatem skupiam się.... 

Sałata jest lekkostrawna - nadaje się do spożycia przy problemach jelitowych, schorzeniach wątroby, ale dotyczy to młodych liści, ze starszymi jest trudniej. 

Obniża poziom cukru we krwi - zatem mogą korzystać cukrzycy. 

Jako dobre źródło kwasu foliowego polecana jest kobietom w ciąży.

 Działa moczopędnie i oczyszczająco - świetna więc dla odchudzających się. Zajmuje miejsce w żołądku, praktycznie  nie dostarczając kalorii, więc dobrze zjeść kilka lisków przed zasadniczym posiłkiem. 

Jako jedno z nielicznych warzyw może być zjadana na surowo wieczorem - wtedy lekko uspokaja i działa nasennie. 

Dostarcza składników chroniących przed wieloma chorobami, ochrania organizm przed wolnymi rodnikami, pozytywnie wpływa na wygląd skóry. 

A jeśli zdarzą  nam się oparzenia słoneczne, niewielkie { z większymi do lekarza trzeba}, wówczas gotujemy kilka listków, całość chłodzimy, liśćmi okładamy chore miejsca. Wywarem niektórzy leczą nawet trądzik. 

Czy jest to warzywo dla wszystkich? Owszem, ale.... 

Sałata ze szklarni kumuluje dużo azotanów, bywa skażona opryskami, lepiej wyhodować własną. Liście należy płukać starannie ale nie moczyć; minerały rozpuszczają się w wodzie, a tę wylewamy. Sosy vinaigrette czynią sałatę bardziej kaloryczną. Sałatę jadamy w towarzystwie zdrowych tłuszczów (oliwa, orzechy)  - nie stracimy witamin rozpuszczalnych w tłuszczach.  Co jeszcze można do niej dodać? Estragon, koper, szczypiorek, czosnek, cebulę, pietruszkę, bądź co kto lubi.  

   I na koniec: podobno datura znacznie lepiej rośnie w pojemniku, którego dno wyłożono liśćmi sałaty; z nich czerpie żelazo i inne substancje potrzebne do rozwoju. Ktoś próbował?

środa, 14 kwietnia 2021

Forsycja - krzew zwiastujący wiosnę

    W mojej rodzinnej wsi kwitnący krzew forsycji traktowano jako znak, że ziemia już wystarczająco ciepła, więc pora siać ogrodowiznę. Tymczasem zamiast wiosennej aury mamy śnieg, czyli w tym sensie forsycja najwyraźniej przestała pełnić swoją rolę. W innych ciągle odnajduje się znakomicie, a to przede wszystkim dzięki prozdrowotnym właściwościom swoich kwiatków i młodych gałązek. Mikstur z gałązek nigdy nie przygotowywałam ani nie próbowałam, więc sobie daruję, herbatką z  kwiatów raczę się corocznie, zatem na ich temat pozwolę sobie na słów kilka. 

   Kwiaty forsycji można wykorzystywać pod różnymi postaciami: 

- na surowo, np. na kanapce, wówczas zachowujemy wit C, 

- w nalewce, 

- pod postacią suszu, 

- herbatki ze świeżego materiału. 

Napar jest najprostszy w przygotowaniu, czyli ok. 10 g świeżych kwiatów zwilżyć kilkoma kroplami spirytusu, odstawić na kilka minut, po czym zalać 2-ma szklankami wrzątku i znów odstawić tym razem na trzydzieści minut, odcedzić i wypić  powoli małymi łykami1 szklankę ciepłego naparu. Pozostałą szklankę przeznaczyć na przemywanie twarzy i oczu ( przy zapaleniu spojówek kilka razy dziennie). 

   Kwiaty forsycji wykazują działanie rozkurczowe, przeciwzapalne, oczyszczające, moczopędne, obniżające poziom cukru we krwi, delikatnie uspokajające i opóźniające procesy starzenia. Kto zatem powinien wykorzystać ich prozdrowotne właściwości? Przede wszystkim osoby cierpiące na żylaki, choroby oczu ( zapalenie spojówek, jaskra ), nadciśnienie tętnicze, marskość wątroby, cukrzycę oraz wszyscy potrzebujący po zimie oczyścić swój organizm z toksyn. Regularnie pita herbatka i stosowanie toniku może przynieść skutki uboczne w postaci piękniejszej cery, co rzecz jasna jest rzeczą wielce pożądaną. 

Oczywiście w tak krótkim wpisie nie sposób wymienić wszystkich zalet tej pięknej rośliny, skupiłam się na najważniejszych. Jeśli dane mi będzie dłużej pisać na tym blogu, do właściwości wybranych roślin wrócę, opiszę dokładniej, bo warto je znać tak na wszelki wypadek. 

 

Uwaga! Po napary z kwiatów forsycji tradycyjnie nie sięgają kobiety w ciąży, matki karmiące, osoby uczulone, zażywający leki obniżające krzepliwość krwi oraz przygotowujący się do zabiegów chirurgicznych. Wszyscy pozostali korzystają z wpisu na własną odpowiedzialność.



środa, 24 lutego 2021

W trosce o wątrobę... Kocanka piaskowa

    Dotrzymywanie noworocznych postanowień dietetycznych nie jest moją najmocniejszą stroną. Owszem, jem warzywa i owoce ale nie tyle, ile powinnam, co od mięsożernych domowników również zależy. No a komu by się chciało codziennie podwójny obiad przygotowywać? 

Świadoma kulinarnych niedociągnięć całkowicie zrezygnowałam z czarnej herbaty, zastępując ją herbatami ziołowymi z nadzieją, że zyska na tym moje zdrowie. K'woli ścisłości: nie o herbatę tu chodzi a o cukier, bez którego herbaty pić się nie da. A przy okazji wyeliminowałam z diety słodycze - choć tyle w Wielkim Poście. 

   Aby poprawić trawienie i wspomóc wątrobę częściej ostatnio sięgam po napar z kwiatów kocanki piaskowej. Sama ich nie zbieram, jakoś utrafić nie mogę: albo są zbyt słabo rozwinięte, albo już przechodzą w nasiona, a te są akurat nieprzydatne; kupuję po prostu.Roślinę jednak znam dobrze (znałam?), zbierała ją babcia, suszyła i serwowała osobnikom narzekającym na zgagi, nieprzyjemne odbijania, bóle w boku albo choroby pęcherza. Jednym słowem stosowała  w przypadku problemów z żołądkiem, wątrobą, trzustką, a także w schorzeniach układu moczowego. Kocanka piaskowa znalazła też zastosowanie jako środek przeciw molom. Pięknie wyglądały pęczki ziela zawieszone u powały w babcinej komorze. Współczesna nauka potwierdza znane właściwości kocanki  piaskowej i dodaje: działa:

-odtruwająco 

- przeciwartretycznie 

- przeciwbakteryjnie 

- przeciwgrzybiczo 

- przeciw robaczycy 

- dość skutecznie wspiera układ oddechowy ( stany zapalne,ból gardła, kaszel), co mnie najbardziej zaskoczyło. 

Trzeba tylko pamiętać, że interesują nas tylko kwiatki i tylko kocanki pospolitej, suchołuski ogrodowe nie są surowcem zielarskim. 

   Ciekawe informacje na temat właściwości poszczególnych ziół producenci zamieszczali kiedyś na opakowaniach, zanim ktoś zakazał "takiego procederu". Herbapol na przykład informował, że kwiat kocanki świetnie działa na skórę: wspomaga leczenie skóry trądzikowej ( młodzież) i naczynkowej, wygładza i nawilża (cera dojrzała), redukuje blizny po trądziku. 

Warto przy tym pamiętać, że napar z kwiatów kocanki działa najsłabiej, silniej działają odwary, nalewki chyba najsilniej.

Osobiście korzystam najczęściej z naparu, raczej z intencją zapobiegania cięższym chorobom niż leczenia, zatem odbieram go jako dość bezpieczny. Mimo to osoby z kamicą żółciową, niedrożnością dróg żółciowych, alergiami, kobiety w ciąży niech sobie tę roślinę darują. Również osoby z nadciśnieniem winny uważać: preparaty z kocanki mogą lekko podwyższać ciśnienie krwi. 

Myślę, że zewnętrzne stosowanie preparatów z tej rośliny jest bezpieczne. zatem jeśli ktoś dobrze zna roślinę, może zmacerować świeży surowiec w oleju słonecznikowym bądź lnianym, by potem stosować jako okład na siniaki, obrzęki, stłuczenia, zadrapania. Surowiec jednak powinien być wówczas świeży, nie suszony ale na takowy musimy poczekać do lipca. Tymczasem z suszu możemy sobie przygotować np. kąpiel- leczniczą, aromatyczną - full wypas! 

   A na koniec przysłowie: Maciejowe (24 luty) lody wróżą długie chłody. Maciej płynie strugą, zimy już niedługo.   

poniedziałek, 21 stycznia 2019

O tataraku raz jeszcze i o tym, co "mogą" zioła

   Kłącze tataraku było cenione przez medycynę ludową jako lek na wiele schorzeń, m.in. wadliwa przemiana materii, dolegliwości układu pokarmowego, moczowego, bóle reumatyczne czy po prostu ogólne osłabienie organizmu. Stosowano je w postaci herbatek, wyciągów alkoholowych, olejku czy dosmaczania deserów.
   Dziś w Polsce coraz trudniej o naturalne siedliska tej rośliny (bagna, rozlewiska), w związku z tym i o zielu jakoś zapomniano. W sumie może to i dobrze, gdyż niektóre podgatunki tataraku zawierają beta-asaron (podejrzewany o działanie rakotwórcze), więc po prostu bezpieczniej jest kupić gotowy preparat w aptece niż przygotowywać samemu. No i absolutnie nie mogą korzystać z niego kobiety w ciąży. O podejrzeniu szkodliwości kłączy tataraku nie wszyscy mówią lub mówią, że polski tatarak owego szkodliwego związku nie zawiera. Niech będzie. Jednak słynna M. Treben (ta od "Apteki Pana Boga") również traktowała tatarak z dużą dozą ostrożności.
   Oto jej przepis: wieczorem płaską łyżeczkę kłącza tataraku zalać jedną szklanką zimnej wody. Rano podgrzać lekko, odcedzić i pić po jednym łyku przed i po posiłku, tzn. sześć łyków dziennie. Sześć - nie więcej. Zdaniem autorki wyciąg ma pomagać chorym na cukrzycę, białaczkę, przy schorzeniach jelit i płuc.
   Najbezpieczniej jest stosować korzeń tataraku zewnętrznie, tzn. do kąpieli lub mycia włosów.
Jeśli zalejemy wrzątkiem po 2 łyżki korzeni tataraku i łopianu, pogotujemy ok. 15 minut, ostudzimy, odcedzimy, to otrzymamy świetną płukankę wzmacniającą włosy. Można ją stosować 2-3 razy w tygodniu. Efekt? Lśniące, mocne włosy.
   Osobiście swego czasu wykorzystywałam kłącze tataraku w roli odświeżacza oddechu (taka niegdysiejsza guma orbit), ot szczyptę suszu należy żuć po prostu. Przyznam,że taki orzeźwiający, korzenny, lekko gorzki smak bardzo mi odpowiadał, a przy okazji ze względu na właściwości bakteriobójcze chronił przed grypą. Są osoby, którym smak goryczki tatarakowej w ustach pomaga rzucić palenie.
No cóż, można spróbować.
   A na koniec przy okazji dzisiejszego święta troszkę prywaty. Otóż moja prababcia Rozalia, choć nie była uznaną zielarką, ani jakąś szeptuchą, o ziołach wiedziała sporo i potrafiła to wykorzystać. Rodzinna wieść niesie, że w 1944 roku owa wiedza okazała się szaczególnie przydatna. Podobno kiedy nasi "wyzwoliciele" dotarli do skraju wsi, na jej mieszkańców padł blady strach. Ludzie powojnie byli biedni, nie chcieli tracić resztek dobytku: butów, cieplejszych ubrań czy kawałka chleba. Zatem takiej "wizycie" towarzyszyły krzyki, płacze, nierzadko strzały. Gdy moja prababcia Rózia spostrzegła, co się święci, nie tracąc chwili wypiła jakąś miksturę, rodzinie kazała siedzieć jak najciszej, po czym obwiązawszy chustką głowę osobiście na "gości" w sieni  czekała. Gdy tylko się zjawili w obejściu, kobieta z już rozpaloną twarzą i w tej chuścinie na głowie jęła zawodzić: " O Jezu,Jezu! Tyfus u nas! Ludzie, ratujcie! Ludzie boli!" Trzeba wiedzieć, że tyfus jest chorobą zakaźną, wszyscy się jej bali, zatem nikt do domu, gdzie byli chorzy, nie wszedł. Nie weszli też Rosjanie.
Dzielna Rozalia oczywiście chora nie była, musiała się tylko porządnie wyspać i dopiero nazajutrz dowiedziała się, że nie tylko dziadkowy kożuch ale prawdopodobnie cześć wnuczek w ten sposób uratowała.
 A ja o niej pamiętam nie tylko przy święcie.

czwartek, 23 listopada 2017

Jesienna sałata czyli rokietta siewna

   Botanicznie rokietta (zwana rukolą) bliżej ma do kapusty niż do sałaty ale czy to takie istotne... Dla konsumenta zdecydowanie ważniejszy jest smak oraz wartość odżywcza (wit. A, C, K, wit. z grupy B; żelazo, potas, wapń, magnez) rośliny, zaś dla ogrodnika dodatkowo łatwość w uprawie. Nie bez znaczenia, przynajmniej dla mnie, pozostaje też fakt, iż rukola jest odporna na niskie temperatury oraz choroby i szkodniki. Stąd też jesienią razem z innymi warzywami (pietruszką, selerem, jarmużem, szczypiorkiem) przenoszę ją do tunelu, a stamtąd wędruje do kuchni. Ten sposób przechowywania jest dla mnie dość wygodny: do czasu pojawienia się silnych mrozów można podbierać listki, a i przemrożone dają się jeść.
   Literatura zielarsko -  ogrodnicza traktuje rukolę nieco "po macoszemu", choć jako roślina  uprawna znana była dość dawno. Ba, podobno stosowano ją jako afrodyzjak; miała leczyć impotencję i pozytywnie wpływać na płodność. Nie wiem, czy to prawda, lecz chociażby ze względów zdrowotnych warto ją jadać.
   Rokietta podobnie jak inne kapustne działa przeciwnowotworowo. "Liście i nasiona rukoli ułatwiają trawienie, działają moczopędnie, przeczyszczająco, tonizująco i przeciwzapalnie. Postrzegane są jako środek oczyszczający organizm z toksyn i szkodliwych produktów przemiany materii oraz wzmacniający z uwagi na dużą zawartość witaminy C i żelaza. Surowce te używane są  również do pielęgnacji skóry i włosów a także jako komponent syropów i mieszanek przeciwkaszlowych." - to cytat z artykułu dr R.Nurzyńskiej z AR w Lublinie.
   Trzeba jednak pamiętać, że rukola źle się przechowuje nawet w lodówce. Kupiona w markecie może być spryskana środkami chroniącymi przed szybkim psuciem, dlatego należy ją baaardzo dokładnie myć.

wtorek, 14 listopada 2017

Szacowna dynia

   Nie będę się tłumaczyć z mojego blogowego niepisania, jeśli ktoś tu jeszcze zagląda niech daruje, wszak kajanie się nic nie wniesie do sprawy. Zresztą ten blog nie musi być prowadzony systematycznie i na bieżąco, treści się nie dezaktualizują, najwyżej wymagają uzupełnień, co w swoim czasie nastąpi. Tymczasem wracam z radością, bo zatęskniłam. I do rzeczy...
   Dynia to nie było warzywo cenione w moim rodzinnym domu. Z tego powodu nie mam związanych z nią jakichś tradycji i nie umiem jej przyrządzać w sposób wyszukany, ot miks warzywny ew. dodatek do innych potraw, marmolada, ostatecznie zupa. Jednak od czasu, kiedy poznałam jej prozdrowotne właściwości, zagościła w mojej kuchni na dobre. Przy czym żadne ze znanych mi źródeł (a korzystam z wielu) nie wskazało na "wady" tego warzywa, wręcz przeciwnie, jeść je mogą wszyscy, wzbogacając dietę o cenne wartości odżywcze. Pestki zawierają m.in. cynk, a to oznacza większą odporność, lepszy nastrój, zdrowszą skórę i prostatę u mężczyzn,  spokojniejszy sen w nocy a dzień bez nerwów. Mają również właściwości przeciwzapalne, czyli winni jadać je osoby z chronicznymi stanami zapalnymi (np. zatok, stawy). Mogą też pomóc w "odrobaczaniu" przewodu pokarmowego człowieka, ale wówczas muszą być świeże.  Miąższ dyni, okazuje się, też jest b. cenny. Masz człowieku problem z jelitami? Dynia. Chcesz odtruć organizm? Dynia. Problemy z nerkami czy pęcherzem? Też dynia. Odchudzasz się, jesteś rekonwalescentem? Wiadomo. Można podawać starym, chorym, a nawet małym dzieciom tylko oczywiście gotowaną lub pieczoną. Ponieważ zawiera m. in. sporo wit. A, wit. z grupy B, a ze składników mineralnych wszystkiego po trosze, zatem i jej działanie na nasz organizm jest wielorakie. Niektórzy nawet twierdzą, że zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwór.
   Swego czasu dynię traktowano jako roślinę magiczną i przypisywano jej wiele znaczeń. Mnie najbardziej podoba się ten, który mówi o jej pozytywnym wpływie na psychikę człowieka ( zachęca do rozwoju, wspiera ambicję itp. ) oraz pomysł św. Hildegardy "Okład z surowej dyni leczy szaleństwo...".
   W kosmetyce też była ważna. Jako składnik maseczek, przynosi efekt niemal natychmiastowy niezależnie od rodzaju cery.
   A dlaczego "szacowna" ? Podobno człowiek uprawia ją od 5 tys. lat, w Polsce znana od szesnastego wieku, zatem w pełni na taki tytuł sobie zasłużyła.

środa, 22 czerwca 2016

Sezon na truskawki

   Owoce truskawek zawierają bardzo dużo witaminy C, do tego A, PP, wit z grupy B, sporo soli mineralnych ( w tym mangan - niezbędny do prawidłowej budowy kości ) oraz kwas foliowy i elagonowy.
   Dzięki bogactwu składników truskawki wykazują właściwości antyutleniające, antybakteryjne i antyrakowe.
Chronią przed artretyzmem i wysokim ciśnieniem.
Poprawiają przemianę materii, odtruwają, wzmacniają.
Wspomagają leczenie wątroby, nerek, dróg żółciowych, miażdżycy.
Przeciwdziałają zaparciom.
Za ich pomocą można poprawić urodę ( maseczka nawet z samych truskawek rozjaśnia cerę ) i wybielić zęby.
   W medycynie ludowej napar z owoców i liści stosowano jako środek moczopędny, przy leczeniu szkorbutu, kamicy żółciowej, zaś samymi owocami wspomagano organizm przy niedokrwistości, braku sił, krzywicy, biegunek u dzieci.
     Trzeba jednak pamiętać, zwłaszcza przy dzieciach, że truskawki często uczulają. I to chyba jest ich  jedyna wada, nie licząc tego, że mocno zachwaszczają pole.

poniedziałek, 12 października 2015

Dereń jadalny dla zdrowia i urody

   Ciekawa jestem, kto z Szanownych Tuzaglądających pamięta, jak wyglądały ogrody naszych babć. Mnie kojarzą się przede wszystkim z bio-różnorodnością, przewagą względów praktycznych nad estetycznymi, a także ze swoistym rodzajem tzw. nieładu artystycznego. Ludzie mieli wówczas wiele innej pracy, ogród zwyczajnie był na dalszym planie, co zwykle wychodziło mu na dobre. Dla wygody najczęściej sadzono rośliny pewne, niewymagające, piękne ale i pożyteczne zarazem.
   Te dość ostre kryteria spełniał m. in. dereń jadalny. Krzew ten nie tylko zdobił, bo kwitnie dość wcześnie, przed rozwinięciem liści, ale również okazywał się bardzo przydatny w kuchni czy domowej apteczce. Z jego owoców gospodynie często smażyły marmolady bądź je suszyły, zaś co zapobiegliwsi gospodarze przygotowywali słynną dereniówkę. Zimą zawsze można było powiedzieć, że  człowieka grypa bierze i zapytać o kieliszek lekarstwa. Albo dwa.
   Zresztą nie tylko z tego powodu wspomniałam o zapobiegliwości. Podstawowy składnik nalewek mężczyźni też produkowali sami zgodnie z zasadą: tylko leniwy kupuje. Wszelkie zaś dodatki znajdowali na polu, w sadzie, ogrodzie, często i bez dodatków się obywało. Mimo że proceder kwitł w najlepsze, uzależnionych nie było więcej niż dziś. Bo to i robota w polu, i z opinią sąsiadów człowiek musiał się liczyć.
   Wracając do derenia... Niedawno w swoim ogrodzie posadziłam dwie sztuki, prozdrowotne właściwości rośliny mam zamiar wykorzystać w pełni. Z grubsza rzecz biorąc w owocach znajdziemy: dużo wit. C ( odporność ), wit. P ( wzmocnienie naczyń krwionośnych, antyrakowa ), wit. A (ta od oczu ) oraz wiele innych substancji mineralnych.
   Nasze babcie nie znały oczywiście składu chemicznego owoców derenia, jednak wiedziały, jak je najlepiej wykorzystać. Świeżymi leczyły anemię i szkorbut, przetworzonymi zaburzenia przewodu pokarmowego ( tylko nie wrzody żołądka czy dwunastnicy ), przeziębienia, gorączki. Czasami podawały je dzieciom na poprawę apetytu.
   W krajach, gdzie dereń występuje na stanowiskach naturalnych, wykorzystuje się również kwiaty a takze wczesną wiosną zebrane i wysuszone liście. Napar z nich działa łagodnie moczopędnie. Dodatkowo napar z kwiatów można stosować do przemywań cery trądzikowej oraz jako skuteczny lek łagodzący podrażnienia skóry.
   Na koniec dodam tylko,że owoce derenia ceniła modna dziś św. Hildegarda, opisując je jako " służące zdrowiu człowieka". Ja w każdym razie liczę na to,że moje krzewy wydadzą owoce już w przyszłym roku. Może naleweczka będzie.

wtorek, 8 września 2015

Dziewanna wielkokwiatowa

   Choć sezon minął, o dziewannie warto tu wspomnieć, co czynię niniejszym. Jest to roślina dwuletnia, zatem kwitnie w drogim roku. Rośnie w miejscach o glebach słabych, suchych lecz dobrze nasłonecznionych. Nasion w sklepach nie uświadczysz, zresztą za darmo można pozyskać ją ze środowiska naturalnego, posadzić w ogrodzie raz, potem rozsiewa się sama. Należy tylko nie być nadgorliwym w pieleniu.
    Kwiaty zbiera się suche, bo łatwo ciemnieją i tracą na wartości. Można wykorzystać też liście zbierane przed kwitnieniem rośliny. Potem wystarczy materiał wysuszyć i zaparzać do picia. Ponieważ zdarzają się w herbatkach drażniąco-denerwujące malutkie włoski, dobrze jest całość starannie przecedzić.
   Herbatkę z kwiatów dziewanny zaleca się przy nieżytach górnych dróg oddechowych, kaszlu, przeziębieniach, grypie, w zaburzeniach przewodu pokarmowego ( biegunki, kolki ), wszelkich infekcjach ( kiedyś leczono tym gruźlicę ), podrażnieniach wątroby, pęcherza i dróg moczowych,  a nawet w przypadku hemoroidów. Niektórzy uważają, że napar z kwiatów dziewanny wycisza i uspokaja, a to oznacza łagodny środek nasenny. Warto też wiedzieć, że dziewanna jest dość delikatna, więc często łączy się ją z innymi roślinami, np. tymiankiem, podbiałem czy korzeniem prawoślazu.     Za to literatura zielarska nie odnotowała żadnych działań niepożądanych w przypadku stosowania tej rośliny. Wogóle mało się o niej pisze, może ze względu na łagodność działania, choć przecież znali ją już wielcy starożytni, a i św. Hildegarda chwaliła ( za działanie pobudzające ). W medycynie ludowej za to była dość popularna.  W tym roku już za późno lecz w przyszłym warto zebrać trochę kwiatów a nawet liści, choćby po to, by potem je dodawać do herbaty. Z takiego pachnącego materiału można też przygotować leczącą wielę chorób skóry kąpiel.
   Sumując: zapobiegliwi mają. Ja w bieżącym roku przygotowałam mało, zbyt mało jak na moje potrzeby zapasów, niestety. Ale o tym może innym razem.

środa, 22 lipca 2015

Jak wykorzystać wiśnię?

1. Z suszonych kwiatów wiśni można zaparzać herbatkę do popijania lub przemywania oczu w przypadku zapalenia spojówek.
2. Z owoców: soki, nalewki, konfitury, przy czym warto pamiętać, że nie wszystkie składniki odżywcze giną w czasie przetwarzania. Poniżej podaję przepis na konfiturę nie mój, lecz s. Faustyny z radia M. jako że jest mniej pracochłonny.
  Składniki: -kilogram wiśni,  
                   -kilogram cukru.
Wydrylowane wiśnie zagotować z cukrem i odstawić do następnego dnia. Czynność powtarzać przez cztery następne dni. Po tym czasie wiśnie włożyć do słoików, zalać sokiem, by tylko przykryć owoce i zapasteryzować. Pozostały sok pasteryzować oddzielnie. Przepis odnotowuję do wypróbowania w przyszłym roku.
3. Herbatka z suszonych ogonków od owoców jest moczopędna.
4. Liście wiśni dodajemy do kiszonych ogórków.
5. Zebrane jesienią i podsuszone gałązki wiśni ( roczne przyrosty ) można zaparzać i wykorzystać jako napój ( wspiera pęcherz i nerki ), jako płukankę do ust ( zapobiega paradontozie ) lub do kąpieli ( łagodzi reumatyzm).
   Prawda, że nasi przodkowie umieli  właściwie wykorzystać dary natury?

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Melisa - zioło dla znerwicowanych

   Antyczna medycyna przypisywała jej działanie niepospolite, św. Hildegarda twierdziła, że ''ma
w sobie moc 15 innych ziół" , zaś inny średniowieczny fitoterapeuta (bądź sympatyk) zapisał, iż jako dodatek do potraw "uwesela serce i pokarm gruby a niestrawny trawi. I też zatkanie tych członków jako śledziony i wątroby wypycha". (cyt. za M. J. Kawałko) Najogólniej rzecz ujmując: na przestrzeni dziejów w europejskich kuchniach i apteczkach melisa zawsze była mniej lub bardziej obecna, natomiast w Polsce jakoś się nie przyjęła. A szkoda.
   Gdyby dajmy na to pani Emilia Korczyńska zechciała posiać owo zioło na klombie przed dworkiem,  a potem popijać własnoręcznie przygotowaną z niego herbatkę, szybko pozbyłaby się "melancholji" i "histerji" a przy okazji i "globusa". Pan Benedykt też by zyskał, bo szanowna małżonka przestałaby mu suszyć głowę. Uprawa melisy nie jest trudna, wystarczy kawałek ziemi a nawet kawałek balkonu i doniczki, nasza  bohaterka pewnie by sobie poradziła.
    A teraz już całkiem poważnie...
Współczesna nauka potwierdza skuteczność działania tej rośliny w łagodzeniu wielu chorób
i dolegliwości, szczególnie powstałych na tle nerwowym. Warto zatem zainteresować się melisą,
gdy dokucza nerwica serca, stany lękowe, depresja, astma (niektóre jej postaci), choroby układu trawiennego, przy skłonnościach do zaparć. Ponadto działa ona przeciwzapalnie i rozkurczająco (łagodzi np. bóle menstruacyjne), przeciwdziała niedokrwistości, poprawia trawienie ale jednocześnie wzmaga apetyt. Niektórzy wręcz twierdzą, że przedłuża życie, gdyż pobudza siły fizyczne i umysłowe człowieka.
   Dawniej uważano, iż napar z melisy (w połączeniu z majerankiem) wzmacnia pamięć. Pszczelarze nacierali nią wnętrza uli, "bo pszczoły lubią", a hodowcy gęsi dodawali do paszy, by tuszki były smaczniejsze.
   Zewnętrznie preparatów z melisy używa się do nacierania chorych miejsc przy migrenie czy bólach reumatycznych, można też przygotować z niej aromatyczną relaksującą kąpiel, a nawet oczyścić twarz. Maść na bazie melisy pomaga leczyć opryszczkę.
   Zastosowań jak widać sporo, o działaniach niepożądanych nic nie słychać, a mimo to odnoszę wrażenie, iż melisa u nas jest mało popularna. może to sprawa tradycji?
   Ja od lat kilku uprawiam ją w ogródku, świeże listki (melisy nie suszę) dodaję do popołudniowej herbatki i mam nadzieję, że w najbliższym czasie nawet najbardziej irytujące zachowania naszych polityków nie wytrącą mnie z równowagi.

środa, 25 lutego 2015

Nie tylko orzechy

   Leszczyna kojarzy nam się przede wszystkim z orzechami. Słusznie, bowiem mało jest owoców tak bardzo esencjonalnych, jak owoce leszczyny. Zawierają dobroczynne tłuszcze, kwas linolowy (zapobiegający miażdżycy) oraz spore ilości potasu, fosforu i wapnia plus wit. A, B1,E. Warto wiedzieć, że pod względem zawartości fosforu i potasu orzech laskowy nie ma sobie równych.
 Z powodu bogactwa witamin, soli mineralnych, a także kalorii (niestety) spożywanie orzechów jest zalecane w przypadkach wyczerpania fizycznego i umysłowego, a także dzieciom dla lepszego ich rozwoju. Aby zapobiec zawałowi serca, warto zjadać kilka orzechów dziennie.
   Okazuje się, że właściwości lecznicze posiadają nie tyko orzechy, ale też pączki, liście i kora leszczyny. Korę można zbierać z młodych gałęzi już w marcu, a liście w maju-czerwcu. Te części rośliny należy wysuszyć, a potem pić przygotowane z nich herbatki lub odwary wspomagające leczenie żylaków (w tym hemoroidów) czy zaburzenia krążenia. Preparaty z leszczyny działają też łagodząco, przeciwkrwotocznie, oczyszczająco, uodparniająco, bakteriobójczo. Wyciąg z pączków leszczyny znajduje zastosowanie w chorobach układu oddechowego i krążenia. Włosy myte odwarem z suszu ( 1 łyżka na szklankę wody, gotować ok. 5 min) stają się puszyste i błyszczące.
    Na koniec muszę przypomnieć: ziołowe preparaty stosujemy na WŁASNĄ odpowiedzialność.