czwartek, 29 grudnia 2011

Modlitwa do św. Gerarda - patrona kobiet ciężarnych

Istnieją sprawy ważne i ważniejsze, dlatego dziś nie na pogodzie lecz na modlitwie się skupiam.
 Modlitwa matki ciężarnej
Święty Gerardzie, umiłowany sługo Jezusa Chrystusa, doskonały naśladowco Dobrego i Pokornego Zbawiciela i wielbicielu Matki Bożej, zapal w moim sercu iskrę ognia Bożej miłości, jaki rozbłysnął w twoim sercu i uczynił z ciebie anioła miłości.
Chwalebny święty Gerardzie, który fałszywie oskarżony zniosłeś bez szemrania i skarg, podobnie jak twój Boski Mistrz, oszczerstwa przewrotnych ludzi, zostałeś wyniesiony przez Boga na Patrona i Opiekuna matek ciężarnych. Wybaw (...)od niebezpieczeństwa i od nadmiernych bólów, jakie towarzyszą narodzinom dziecka, broń dziecko, które teraz nosi, aby mogło ujrzeć światło dnia i otrzymać wody chrztu przez Chrystusa Pana naszego Amen
PS Formy niektórych czasowników zmieniłam, jako że modlitwa jest w intencji Kogoś.

środa, 28 grudnia 2011

Prognoza pogody wgdawnych reguł

Tradycja ludowa głosi, że okres od Bożego Narodzenia do święta Trzech Króli to czas mocno wróżebny. Kto przez te 12 dni uważnie obserwuje pogodę, dowie się, jaka będzie aura w kolejnych miesiącach rozpoczynającego się roku. Tak więc zgodnie z wiarą ( wiedzą? ) naszych przodków dzień 28 grudnia wróży pogodę na kwiecień.
A zatem: przed południem mieliśmy zachmurzenie niewielkie z lekkimi przebłyskami słońca, zaś po południu zachmurzenie wzrosło aż do wystąpienia opadu drobnego deszczu (ok. godz. 16); temperatura wysoka jak na tę porę roku - jakieś 6-7 stopni plus; wiatr słaby i umiarkowany wiejący najpierw z zachodu potem z południa.
Wygląda więc na to, że miesiąc kwiecień będzie sprzyjał ogrodnikom.
Czy na pewno?  Zobaczymy

wtorek, 13 grudnia 2011

O świerku mowa

Już niedługo nasze domy przystroimy świątecznymi drzewkami. Żywe choinki nie tylko pięknie wyglądają i pachną, ale także (pomijając uczulonych) korzystnie wpływają na nasze samopoczucie i zdrowie.
Od dawna bowiem wiadomo, że olejki eteryczne wydzielane przez sosnę czy świerk posiadają zauważalne lecznicze działanie: wzmacniają odporność, pomagają przy infekcjach górnych dróg oddechowych, działają odprężająco. Nie bez powodu chorym na grużlicę lekarze zalecają spacery po iglastym lesie (zwłaszcza w maju-czerwcu, kiedy sosny kwitną), a i syropy przeciwkaszlowe produkuje się na bazie żywicy. Również z pączków sosnowych można przygotować lekarstwo, ale z tym trzeba poczekać do wiosny.
A zimą?
Z uwagi na to, że fitocydy igliwia wspaniale oczyszczają powietrze z chorobotwórczych mikrobów, warto czasem (nie tylko na święta) w mieszkaniu rozstawiać bukiety z gałązkami np. świerku. Może grypa się przestraszy?
Albo inaczej: naczynie do połowy napełnić gałązkami świerku, zalać wrzątkiem i pozostawić bez przykrycia. W ten sposób nawilżymy powietrze w domu jednocześnie nasycając go leczniczym aromatem. Wszystkim zaś, którzy preferują rozwiązania najprostsze , pozostaje ustawienie żywego świątecznego drzewka.
I dezynfekcję mieszkania mamy niejako gratis.

środa, 30 listopada 2011

Zanim słońce mocniej zaświeci

Z wiadomych względów nie lubię listopada. Człowiek staje się jakiś osowiały, nic mu się nie chce (no chyba że jeść), nastrój kiepścieje....Podejrzewam zresztą, że "listopadowa przypadłość" nie tylko mnie dotyczy, bo już nasi przodkowie ukuli powiedzenie: "Od Łucki dnia przyrzucki", co oczywiście z prawdą się trochę mija, ale jakąś nadzieję niesie. Czekając zatem nie tyle na dzień 13 grudnia, ile na owe "dnia przyrzucki", umilam sobie czas filiżanką naparu z nagietka, roślinki, która, całkiem jak ja, latem na słońcu wygrzewać się lubiła.
Z długiej listy zalet tego pomarańczowego kwiatka wybrałam kilka: 
1.Leczy wiele chorób układu pokarmowego, pomocny w leczeniu raka.
2.Odtruwa organizm, o czym wiedziała już św. Hildegarda.
3.Skutecznie unieszkodliwia bakterie, w tym paciorkowce i gronkowce.
4.Wzmacnia układ odpornościowy.
5.Łagodnie uspokaja, obniża ciśnienie krwi.
To oczywiście nie wszystkie lecznicze właściwości, jakimi nagietek został obdarzony przez Matkę Naturę, ale o kremach i maściach (kupionych lub przygotowanych samodzielnie) napiszę w stosownym czasie. Dziś popijam sobie "słoneczną" herbatkę i myślę: jaka szkoda, że zimowy sen gdzieś w przytulnej gawrze mnie nie dotyczy.

środa, 23 listopada 2011

"Żywność jest ważniejsza od zanieczyszczeń"

" Zdolność produktów spożywczych do eliminowania karcenogenów ma szczególne znaczenie. Dzięki temu, jeśli nawet pewne nieorganiczne owoce i jarzyny są zanieczyszczone pestycydami, pozytywne oddziaływanie związków antyrakowych przeważa nad negatywnymi skutkami obecności karcenogenów. Jak to ujmuje doktor Colin Campbell z Uniwersytetu Cornell, jeśli idzie o żywność - za każdym razem przebija ona zanieczyszczenia."
Powyższy tekst (łącznie z tytułem) pochodzi z książki  "Antyrak. Nowy styl życia" (dr Dawid Servan-Schreiber, Warszawa 2010), a czytam go sobie, kiedy zimą mam ochotę na przykład na pomidora.

środa, 16 listopada 2011

Bo z kaszą gryczaną to było tak....

Podobno do Polski przywieżli ją w trzynastym wieku Tatarzy. Hordy Czyngis - chana ( znane z niszczycielskich najazdów na nasz kraj) w krótkim czasie przebywały ogromne odległości. W takiej sytuacji żadne żywienie zbiorowe nie było możliwe, zatem każdy wojownik wiózł ze sobą swoją własną kuchnię, czyli plastry suszonego mięsa pod siedzeniem i odpowiednio spreparowaną kaszę gryczaną w sajdaku. Owa niewyszukana "dieta" pozwalała takiemu Tatarowi wytrzymywać trudy dalekiej podróży, że o sprawności fizycznej nie wspomnę. Mięso i kasza  Tylko tyle. A Polakom oprócz ogromnego spustoszenia sporej części Polski i strachu ówczesnych przed jasyrem została po nich kasza gryczana do dziś zwana czasem tatarką.
Zapomnieliśmy trochę o kaszach może dlatego, że bardzo często ze szkolnymi stołówkami nam się kojarzą. Przyznam szczerze: z tego właśnie powodu do dziś nie jadam kaszy jęczmiennej, ale gryczana - bardzo proszę. Tylko żadnych foliowanych, błyskawicznych. Gotuje ją na sypko w sposób bardzo tradycyjny, dosypując garstkę ryżu, aby była pulchniejsza, a potem - bułki-kaszaczki, gołąbki, etc...
A ze niejako przy okazji dostarczam organizmowi sporo krzemu (dla zębów, kości, włosów) oraz rutyny (dla arterii żylnych) to już czysty zysk.

niedziela, 6 listopada 2011

Kasza gryczana - moja ulubiona

Dawniej była  na wsi najwyżej ceniona z kasz polskich. Kasza gryczana - smaczna, pożywna i ...( stosunkowo ) niedroga. Wszak każdy z rolników, który posiadał jakiś słabszy kawałek ziemi, siał grykę, a z niej pozyskiwał kaszę, zwykle po sąsiedzku, bo na niemalże każdej wsi odpowiedni zakład przetwórczy po cichu funkcjonował. Gospodynie zaś znały wiele sposobów jej podawania i często domownikom a nawet gościom serwowały: z mięsem, z serem, ze skwarkami, z mlekiem, z grzybami... wszystkie te potrawy bardzo lubiłam i do dziś chętnie je jadam. O wartościach odżywczych kaszy gryczanej dowiedziałam się znacznie póżniej, choćby od ojca Grande - zakonnika z klasztoru oo. Bonifratrów, zielarza, którego słowa pozwolę sobie przytoczyć.
"  Kasza gryczana robi z kości sprężyny, z serca dzwon, ze skóry aksamit, z włosów warkocze: zęby w gębie trzyma do setki, do dziewięćdziesiątki nie dopuszcza zmarszczek, likwiduje hemoroidy, żylaki i zawały".
Więcej o tym specyfiku innym razem, bo dziś jeszcze muszę przygotować składniki na gołąbki. Z kaszą gryczaną naturalnie.