poniedziałek, 8 czerwca 2015

Melisa - zioło dla znerwicowanych

   Antyczna medycyna przypisywała jej działanie niepospolite, św. Hildegarda twierdziła, że ''ma
w sobie moc 15 innych ziół" , zaś inny średniowieczny fitoterapeuta (bądź sympatyk) zapisał, iż jako dodatek do potraw "uwesela serce i pokarm gruby a niestrawny trawi. I też zatkanie tych członków jako śledziony i wątroby wypycha". (cyt. za M. J. Kawałko) Najogólniej rzecz ujmując: na przestrzeni dziejów w europejskich kuchniach i apteczkach melisa zawsze była mniej lub bardziej obecna, natomiast w Polsce jakoś się nie przyjęła. A szkoda.
   Gdyby dajmy na to pani Emilia Korczyńska zechciała posiać owo zioło na klombie przed dworkiem,  a potem popijać własnoręcznie przygotowaną z niego herbatkę, szybko pozbyłaby się "melancholji" i "histerji" a przy okazji i "globusa". Pan Benedykt też by zyskał, bo szanowna małżonka przestałaby mu suszyć głowę. Uprawa melisy nie jest trudna, wystarczy kawałek ziemi a nawet kawałek balkonu i doniczki, nasza  bohaterka pewnie by sobie poradziła.
    A teraz już całkiem poważnie...
Współczesna nauka potwierdza skuteczność działania tej rośliny w łagodzeniu wielu chorób
i dolegliwości, szczególnie powstałych na tle nerwowym. Warto zatem zainteresować się melisą,
gdy dokucza nerwica serca, stany lękowe, depresja, astma (niektóre jej postaci), choroby układu trawiennego, przy skłonnościach do zaparć. Ponadto działa ona przeciwzapalnie i rozkurczająco (łagodzi np. bóle menstruacyjne), przeciwdziała niedokrwistości, poprawia trawienie ale jednocześnie wzmaga apetyt. Niektórzy wręcz twierdzą, że przedłuża życie, gdyż pobudza siły fizyczne i umysłowe człowieka.
   Dawniej uważano, iż napar z melisy (w połączeniu z majerankiem) wzmacnia pamięć. Pszczelarze nacierali nią wnętrza uli, "bo pszczoły lubią", a hodowcy gęsi dodawali do paszy, by tuszki były smaczniejsze.
   Zewnętrznie preparatów z melisy używa się do nacierania chorych miejsc przy migrenie czy bólach reumatycznych, można też przygotować z niej aromatyczną relaksującą kąpiel, a nawet oczyścić twarz. Maść na bazie melisy pomaga leczyć opryszczkę.
   Zastosowań jak widać sporo, o działaniach niepożądanych nic nie słychać, a mimo to odnoszę wrażenie, iż melisa u nas jest mało popularna. może to sprawa tradycji?
   Ja od lat kilku uprawiam ją w ogródku, świeże listki (melisy nie suszę) dodaję do popołudniowej herbatki i mam nadzieję, że w najbliższym czasie nawet najbardziej irytujące zachowania naszych polityków nie wytrącą mnie z równowagi.

2 komentarze: