wtorek, 7 grudnia 2021

Owoce dzikie - jarzębina

    Podobno Pan Bóg stworzył jarzębinę (jarząb pospolity) dla przyozdobienia świata, nakarmienia niczyich, dzikich ptasząt, a także dla pocieszenia pustelników po lasach. No coś w tym jest ( tu uśmiech), bo i urody temu drzewu trudno odmówić, i wartości odżywczych jego owocom też - wit. C, PP, K, wit z grupy B, beta-karoten, minerały, kwasy organiczne, pektyny, flawonoidy...- sporo tego. Śmiało więc można tym owocem wspomagać leczenie anemii. 

   Owoców i kwiatów używano od dawna zarówno w kuchni, jak i domowej medycynie, a nawet kosmetyce. Zapobiegliwe gospodynie przetwarzały je na soki, marmolady, kompoty, nalewki bądź susz. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, iż surowe owoce zawierają kwasy parasorbowe (szkodliwe dla ludzi,dla ptaków - nie), które podczas mrożenia, gotowania czy suszenia ulegają rozkładowi. Dlatego zbieramy je przemarznięte, a i tak warto je jeszcze obgotować lub wysuszyć. Dopiero wtedy mamy do czynienia ze smacznymi (bez goryczki), leczniczymi owocami. 

   Jarzębina wykazuje działanie m. in. przeciwbakteryjne, przeciwzapalne, moczopędne. Czasem stosuje się je przy awitaminozie, w stanach zapalnych nerek, w zaburzeniach krążeniowych i trawiennych. Dla wzmocnienia pracy serca i przeciw sklerozie można pić odwar ( 1 łyżka suchych rozdrobnionych owoców na 1.5 szklanki wody, gotować ok. 20 min.) po pół szklanki 3 razy dziennie. Tymi owocami winni się zainteresować diabetycy, ponieważ nie podwyższają poziomu glukozy we krwi. Ważne też, że pomagają usuwać toksyny z organizmu, a uzupełniając niedobory witaminowe wspierają nas w walce z infekcjami, co w dzisiejszych czasach nie jest bez znaczenia. 

   Jeśli mamy dostęp do świeżych owoców, możemy sporządzić świetną maseczkę dla suchej cery. Jarzębinę rozgnieść dodać troszkę mleka lub śmietanki oraz kilka kropel oliwy, wymieszać, nałożyć na twarz. Zmyć letnią wodą po ok 20 minutach. Dobrze jest więc wybrać się na spacer i w czystym ekologicznie środowisku samodzielnie zebrać trochę owoców jarząbu pospolitego. Można też skorzystać z usług dobrej zielarni. Bo jak się nie ma, co się lubi....

poniedziałek, 15 listopada 2021

Krzewy, które warto mieć w ogrodzie

   Krzewy, o których chcę napisać, nie są zbyt popularne, choć jeśli mamy miejsce, warto je posadzić w ogrodzie zarówno dla urody ich samych, jak i dla owoców pożytecznych dla naszego zdrowia. 

   Zacznę od pigwy. Ja swoją posadziłam w ziemi wapniowej ( taką mam w ogrodzie ), rośnie słabo, niestety. Roślina woli glebę kwaśną, wówczas jest bardziej odporna. Jej owoce cechuje wysoka zawartość wit. C, a ta z kolei buduje naszą odporność. 

   Dereń. Ten natomiast lubi gleby wapienne. warto więc posadzić dwa egzemplarze tego krzewu (obficiej owocują ) i cieszyć się drobnymi żółtymi kwiatuszkami już w marcu/kwietniu, a potem owocami jadalnymi na surowo bądź po przerobieniu. Sok z owoców jest polecany przy leczeniu przeziębienia oraz dla rekonwalescentów na wzmocnienie. Trzeba wiedzieć tyko, że dojrzałe owoce szybko opadają. 

   Rokitnik. Roślina dwupienna, więc obok egzemplarza żeńskiego mus posadzić męski, za to wytrzymała i niewymagająca. Owoce - świetny surowiec na soki i dżemy - są bogate w wit. B12, o czym winni pamiętać wegetarianie. U mnie z zakupionych dwu egzemplarzy przyjął się jeden ( nie wiem który ), niestety. 

  Jagoda kamczacka. Lubi słońce, toleruje praktycznie każdą glebę. Owoce dojrzewają bardzo wcześnie ( nawet przed truskawkami ), są bogatym źródłem antyoksydantów likwidujących wolne rodniki.   

   Tarnina. Krzew niewymagający ale kłuje, więc raczej przeznaczony do dużych ogrodów. Pisałam o nim kiedyś szerzej, zatem dziś sobie daruję. 

   Morwa. Regularne jedzenie świeżych lub suszonych owoców łagodzi objawy menopauzy, a także zapobiega rakowi jajników i piersi. 

   Oczywiście tematu nie wyczerpałam. Istnieje wiele innych krzewów i niewielkich drzew wartych naszej uwagi, odpornych, niewymagających, za to cieszących oko i podniebienie. Ale o nich ( a o w/w szerzej ) może innym razem. 

sobota, 9 października 2021

Dopóki kwitnie nasturcja,

dopóki nie ściął jej mróz, zarówno ziele, jak i kwiaty a nawet nasiona można wykorzystywać w kuchni.  

   Nie jest to roślina o jakichś wybitnych właściwościach leczniczych ale bez wątpienia może pozytywnie wpływać na nasze zdrowie, o ile oczywiście zechcemy ją do tego celu wykorzystać. Nasturcja zawiera sporo witaminy C, dawniej więc traktowano ją jako lek przeciwko szkorbutowi. Zawiera też antybiotyczne substancje, dzięki którym działa bakterio-, grzybo-, wirusobójczo. Przy tym reguluje pracę wątroby i woreczka żółciowego, wspiera oczyszczanie organizmu z toksyn. Przed nami jesienne infekcje, a nasturcja korzystnie działa na układ oddechowy, w stanach zapalnych jamy ustnej i gardła, zaś w zapaleniach dróg moczowych i rodnych można przygotować z niej lecznicze nasiadówki. Stosowana zewnętrznie przyśpiesza gojenie się ran,łagodzi podrażnienia skóry, a sok z kwiatów i liści wzmacnia cebulki włosowe i zwalcza łupież. 

   Kiedyś roślina ta uchodziła za pobudzający środek miłosny, miała wzmacniać pożądanie, skłaniać do porzucenia zahamowań... No cóż, nasion nie próbowałam, kwiatów zresztą też, bo nie lubię ukwieconych dań, natomiast młode listki wykorzystuję chętnie do surówek, sałatek, sera lub choćby na kanapkę. Bardzo mi odpowiada ich specyficzny, ostry aromat i smak. Szkoda tylko, że sezon na nie właściwie się kończy, a suszone tracą swe właściwości.


Moja nasturcja otrzymała zbyt dużo kompostu na starcie, stąd też dużo liści, mało kwiatów. Rośliny kwitnące często, wbrew pozorom, nie lubią zbyt żyznej ziemi, wtedy słabiej kwitną.

czwartek, 5 sierpnia 2021

O niezrealizowanych planach i zaletach cukinii

    Miał być duży ogród kwiatowo - ziołowy i baaardzo duży warzywnik ekologiczny. Miały być sprzedawane nadwyżki z tegoż ogrodu i warzywnika, które to amatorzy zdrowej żywności mogliby sami zebrać i wstępnie na miejscu przetworzyć. Można by było przyjeżdżać z dziećmi. Dla mnie to znaczyło mniej pracy przy zbiorach i jakieś tam pieniądze na przyszłe zasiewy. Miało być ale nie jest..., bo pandemia. No cóż: chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach. 

   Dary Boże trzeba jakoś zagospodarować, zatem: 

- wiśnie i ogórki przetworzone, w części oddane są sąsiadom ( darmo, bo jak sąsiadowi powiedzieć: zapłać choć za nasiona ); 

- fasolkę zjadły sarny, darmo pieliłam, tylko kikuty zostały, trochę mi żal, bo lubię; 

- została ( na razie ) CUKINIA. 

    Nie poświęcam jej zbyt dużo uwagi ale sieję, korzystam, więc powinnam przynajmniej wspomnieć. Młodziutką najchętniej spożywam w koktajlach w towarzystwie buraka, czosnku, pomidora, papryki lub co tam na polu mam. Przy czym ( ze względu na moją chorobę ) do blendera dorzucam kilka pestek moreli gorzkiej, po szczypcie kurkumy i czarnego pieprzu oraz ciut soli ( nieoczyszczona, kamienna ) do smaku. 

Można też jeść na surowo między posiłkami ( zdrowa przekąska) lub traktować jako składnik surówek warzywnych - to młode. 

Starsze egzemplarze nie nadają się do jedzenia na surowo, za to znacznie lepiej się przechowują. Można je wykorzystać do przygotowania leczo lub jako niskokaloryczny zagęstnik do zup. Koneserzy twierdzą,  ze warto ją kisić, są delikatniejsze i smaczniejsze od ogórków, ja nie próbowałam.

   To warzywo nie jest zbyt bogate w wartości odżywcze: trochę wit. A, z grupy B, wit. C, sole mineralne. Ale skład i układ tychże czynników powodują, że cukinia jest warzywem, na które warto zwrócić uwagę. Błonnika nie ma tu zbyt dużo ale jest doskonale tolerowany; obecność trzech minerałów ( potasu, magnezu, wapnia ) czyni cukinię warzywem remineralizującym i jeszcze fosfor, i kwas foliowy... Te składniki połączone z dużą zawartością wody,, niską kalorycznością oraz obecnością śluzu roślinnego czynią cukinię niemalże lekiem przewodu pokarmowego. Jest więc zlecana przy niestrawności, niektórych chorobach żołądka i wątroby, drażliwym jelicie oraz zapaleniu jelita grubego. Przy tym odkwasza organizm, co zapobiega wielu schorzeniom cywilizacyjnym. Warto ją też spożywać w przypadku chorób serca, układu krążenia ( potas ) oraz miażdżycy naczyń krwionośnych. 

Cukinia jest sycąca, zajmuje dużo miejsca w żołądku, cenią ją więc ludzie będący na diecie i odchudzający się. 

A na koniec: cukinia to jedno z nielicznych warzyw, w którym nie odkładają się metale ciężkie.

niedziela, 18 kwietnia 2021

Sałata - warzywo dla każdego

    Istnieje wiele odmian sałat o zbliżonych właściwościach odżywczych. Wpis ten dotyczy przede wszystkim klasycznej sałaty głowiastej, zaś o roszponkach, cykoriach, portulakach i ich dzikich kuzynach może innym razem.  

   Zatem skupiam się.... 

Sałata jest lekkostrawna - nadaje się do spożycia przy problemach jelitowych, schorzeniach wątroby, ale dotyczy to młodych liści, ze starszymi jest trudniej. 

Obniża poziom cukru we krwi - zatem mogą korzystać cukrzycy. 

Jako dobre źródło kwasu foliowego polecana jest kobietom w ciąży.

 Działa moczopędnie i oczyszczająco - świetna więc dla odchudzających się. Zajmuje miejsce w żołądku, praktycznie  nie dostarczając kalorii, więc dobrze zjeść kilka lisków przed zasadniczym posiłkiem. 

Jako jedno z nielicznych warzyw może być zjadana na surowo wieczorem - wtedy lekko uspokaja i działa nasennie. 

Dostarcza składników chroniących przed wieloma chorobami, ochrania organizm przed wolnymi rodnikami, pozytywnie wpływa na wygląd skóry. 

A jeśli zdarzą  nam się oparzenia słoneczne, niewielkie { z większymi do lekarza trzeba}, wówczas gotujemy kilka listków, całość chłodzimy, liśćmi okładamy chore miejsca. Wywarem niektórzy leczą nawet trądzik. 

Czy jest to warzywo dla wszystkich? Owszem, ale.... 

Sałata ze szklarni kumuluje dużo azotanów, bywa skażona opryskami, lepiej wyhodować własną. Liście należy płukać starannie ale nie moczyć; minerały rozpuszczają się w wodzie, a tę wylewamy. Sosy vinaigrette czynią sałatę bardziej kaloryczną. Sałatę jadamy w towarzystwie zdrowych tłuszczów (oliwa, orzechy)  - nie stracimy witamin rozpuszczalnych w tłuszczach.  Co jeszcze można do niej dodać? Estragon, koper, szczypiorek, czosnek, cebulę, pietruszkę, bądź co kto lubi.  

   I na koniec: podobno datura znacznie lepiej rośnie w pojemniku, którego dno wyłożono liśćmi sałaty; z nich czerpie żelazo i inne substancje potrzebne do rozwoju. Ktoś próbował?

środa, 14 kwietnia 2021

Forsycja - krzew zwiastujący wiosnę

    W mojej rodzinnej wsi kwitnący krzew forsycji traktowano jako znak, że ziemia już wystarczająco ciepła, więc pora siać ogrodowiznę. Tymczasem zamiast wiosennej aury mamy śnieg, czyli w tym sensie forsycja najwyraźniej przestała pełnić swoją rolę. W innych ciągle odnajduje się znakomicie, a to przede wszystkim dzięki prozdrowotnym właściwościom swoich kwiatków i młodych gałązek. Mikstur z gałązek nigdy nie przygotowywałam ani nie próbowałam, więc sobie daruję, herbatką z  kwiatów raczę się corocznie, zatem na ich temat pozwolę sobie na słów kilka. 

   Kwiaty forsycji można wykorzystywać pod różnymi postaciami: 

- na surowo, np. na kanapce, wówczas zachowujemy wit C, 

- w nalewce, 

- pod postacią suszu, 

- herbatki ze świeżego materiału. 

Napar jest najprostszy w przygotowaniu, czyli ok. 10 g świeżych kwiatów zwilżyć kilkoma kroplami spirytusu, odstawić na kilka minut, po czym zalać 2-ma szklankami wrzątku i znów odstawić tym razem na trzydzieści minut, odcedzić i wypić  powoli małymi łykami1 szklankę ciepłego naparu. Pozostałą szklankę przeznaczyć na przemywanie twarzy i oczu ( przy zapaleniu spojówek kilka razy dziennie). 

   Kwiaty forsycji wykazują działanie rozkurczowe, przeciwzapalne, oczyszczające, moczopędne, obniżające poziom cukru we krwi, delikatnie uspokajające i opóźniające procesy starzenia. Kto zatem powinien wykorzystać ich prozdrowotne właściwości? Przede wszystkim osoby cierpiące na żylaki, choroby oczu ( zapalenie spojówek, jaskra ), nadciśnienie tętnicze, marskość wątroby, cukrzycę oraz wszyscy potrzebujący po zimie oczyścić swój organizm z toksyn. Regularnie pita herbatka i stosowanie toniku może przynieść skutki uboczne w postaci piękniejszej cery, co rzecz jasna jest rzeczą wielce pożądaną. 

Oczywiście w tak krótkim wpisie nie sposób wymienić wszystkich zalet tej pięknej rośliny, skupiłam się na najważniejszych. Jeśli dane mi będzie dłużej pisać na tym blogu, do właściwości wybranych roślin wrócę, opiszę dokładniej, bo warto je znać tak na wszelki wypadek. 

 

Uwaga! Po napary z kwiatów forsycji tradycyjnie nie sięgają kobiety w ciąży, matki karmiące, osoby uczulone, zażywający leki obniżające krzepliwość krwi oraz przygotowujący się do zabiegów chirurgicznych. Wszyscy pozostali korzystają z wpisu na własną odpowiedzialność.



piątek, 2 kwietnia 2021

Wielki Piątek

 A to ja Panie Boże - ja z paluchem brudnym

Którym Ci znowu w ranie będę grzebał długo

A to ja Panie Boże - Baranek obłudny

co się uśmiechnie tylko

gdy krew pójdzie strugą

I patrząc w Twoje oczy osłupiałe

Zapyta: 

- Boli, Boga?... Przepraszam, nie chciałem


Dotknął nas. I pozwolił rany swej dotykać

A potem poszedł. Kto wie czy się zjawi

Jedni wiernie czekają nie chcą drzwi przymykać

Drudzy je zatrzasnęli...

Czy mu rana krwawi?

Czy już zarosła blizną zapomnienia?

Bo kto z nas godny był tego cierpienia


Na razie na tych, którzy zapomnieli

I na tych, którzy u drzwi wciąż czuwają

Spłynęła cisza.

Czasem nam się zdaje

Że słychać jego kroki. Daleko, niepewnie

Że czeka na nas. Chodzi zatroskany

I prosi - Przyjdźcie. Dotknijcie tej rany

Jeżeli nie wierzycie znów was krwią upewnię.

     Cytuję za ks. R. K. Winiarskim słowa E. Brylla z rozważań do Jasnogórskiej Drogi Krzyżowej.